LOKALIZACJA
Sienkiewicza 6a, p.107, I piętro
41-300 Dąbrowa Górnicza
TELEFON  505-582-720

Kartą bez PIN-u do 100 zł już od lipca Kartą bez PIN-u do 100 zł już od lipca Amsterdam rozważa zakaz sprzedaży marihuany turystom Amsterdam rozważa zakaz sprzedaży marihuany... Chińskie giełdy ostro w górę Chińskie giełdy ostro w górę K

Inflacja w Polsce przyspieszyła do najwyższego poziomu od 8 lat, a oprocentowanie depozytów w bankach pozostaje bardzo niskie. W takim otoczeniu rekord za rekordem biją obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa. W styczniu ich sprzedaż po raz pierwszy w historii przebiła 2 mld zł, a liczba nabywców sięgnęła rekordowych 27 724 osób.

Aż 2,488 mld zł wydano w ubiegłym miesiącu na zakup obligacji oszczędnościowych. To absolutny historyczny rekord i wynik o ponad 500 mln zł wyższy niż poprzedni rekord — z października ubiegłego roku. Największą w historii popularnością cieszyły się aż cztery typy rządowych papierów — obligacje trzymiesięczne, dwuletnie, dziesięcioletnie i 500+. Szczególnie wyraźny był wzrost zainteresowania papierami o zmiennym - zależnym od inflacji - oprocentowaniu - ich udział w sprzedaży sięgnął niemal 60 proc. - najwięcej od lat. Drastycznie zmalał za to udział "dwulatek" (o stałej, z góry znanej stopie zwrotu) - do raptem 13,9 proc. wobec dwudziestu kilku w pierwszej połowie ubiegłego roku.

Hitem okazały się "czterolatki" - dające zarobić w pierwszym roku inwestycji 1,944 proc. (po odjęciu podatku Belki), a w kolejnych 1,25 p.proc. ponad raportowaną przez GUS inflację CPI. Na ich zakup oszczędzający przeznaczyli astronomiczne 1,14 mld zł. To więcej niż pozyskało Ministerstwo Finansów ze sprzedaży wszystkich obligacji oszczędnościowych w którymkolwiek z pierwszych czterech miesięcy ubiegłego roku. W styczniu 2020 r. nabywcy kupili 3,5 razy więcej "czterolatek" niż w styczniu 2019 r. Udział tych papierów w strukturze sprzedaży sięgnął aż 45,8 proc. - najwyższego poziomu od kwietnia 2017 r.

 

Jak świeże bułeczki schodziły również obligacje trzymiesięczne. Ich nabywcy mogą zarobić tylko 1,215 proc. w skali roku, ale w danych nie widać, by była to oferta specjalnie zniechęcająca. W styczniu MF pozyskało z ich sprzedaży aż 654,7 mln zł — najwięcej w historii i ponad 2 razy więcej niż rok wcześniej.

 

Na podium uplasowały się kolejne papiery o stałej stopie zwrotu — obligacje dwuletnie. Mimo że ich udział w sprzedaży mocno spadł, to sama kwota przeznaczona na ich zakup nie była niska — wyniosła 345,4 mln zł, więcej niż ich średnia sprzedaż w ubiegłym roku.

Wyjątkowo dużym zainteresowaniem cieszyły się również obligacje dziesięcioletnie. Ich sprzedaż sięgnęła aż 311 mln zł — najwięcej w historii, dwa razy więcej niż w styczniu 2019 r. czy więcej niż w całym 2016 r.

Rekordowe wzrosty popularności notują obligacje, które mogą nabyć wyłącznie beneficjenci programu "rodzina 500+". Na ich zakup Polacy wydali w ubiegłym miesiącu 19 mln zł, rok wcześniej były to niecałe 3 mln

 

 

Źródło:bankier.pl

 

Gospodarka się krztusi. Ceny rosną najszybciej od ośmiu lat

Wzrost PKB ostro hamuje, a jednocześnie inflacja mocno przyspiesza. To rzadkie zjawisko możemy właśnie obserwować nad Wisłą.Jak duży mamy problem z gospodarczą aktywnością, widać w danych pokazujących PKB z ostatniego kwartału 2019 r. Po pierwszych informacjach o wzroście gospodarczym w całym roku niektórzy wieszczyli, że zobaczymy zwiastun technicznej recesji, czyli zmniejszenie PKB w porównaniu z kwartałem wcześniej. Na szczęście tak źle nie było, bo polska gospodarka cały czas się rozwija, ale wzrost był rachityczny: według opublikowanych w piątek danych GUS w ciągu ostatnich trzech miesięcy PKB zwiększył się ledwie o 0,2 proc. Ostatnio tak słabo było trzy lata temu.

Mimo sporu, czy powinno się używać kwartalnych danych do oceny, w jakim stanie znajduje się gospodarka, w tym przypadku – informacji o końcu ubiegłego roku – mamy do czynienia z ostrym hamowaniem. I widać to z każdej perspektywy. Także tej najczęściej stosowanej, czyli przy porównaniu PKB z tym samym okresem ubiegłego roku. Według wstępnego piątkowego odczytu, gospodarka urosła o 3,1 proc., podczas gdy jeszcze w III kw. 2019 r. było to 3,9 proc.

– Największym zaskoczeniem jest, że wszystko przez słabo rosnącą konsumpcję. Mimo obniżek podatków wprowadzonych w drugiej połowie roku, mimo rozszerzenia programu 500 plus, gospodarstwa domowe czekają z większymi wydatkami – zauważa Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao.

– Konsumpcja nie reaguje już tak mocno na zwiększenie transferów społecznych, jak się można było spodziewać. Owszem, zakładaliśmy, że część tych pieniędzy rodziny zaoszczędzą, bo dodatek trafił też do zamożnych, którzy mają większą skłonność do oszczędzania, ale jednak skala spowolnienia jest zaskakująca – mówi Marcin Czaplicki, ekonomista banku PKO BP. Według niego jest pewna niespójność: rosną ceny usług, co wskazuje na rosnący popyt na nie (zamożniejsze gospodarstwa domowe chętniej wydają pieniądze na usługi, np. gastronomiczne czy hotelarskie, niż na nowe towary), czego nie widać w danych o konsumpcji. Ekonomista podejrzewa, że częściowo wymykają się one GUS na tym etapie badania. Może urząd dokona rewizji, gdy zbierze dane z mikrofirm, co nastąpi w trakcie roku.

 

 

źródło:gazeta prawna.pl

Podatki 2020. "Fakturkę?". Od początku roku duże zmiany dla przedsiębiorców

Fakturoza na celowniku. Rząd wypowiedział wojnę powszechnej praktyce wrzucania przez przedsiębiorców "w koszty" wszystkiego, co tylko się da. Samego zjawiska nie zlikwiduje, ale zmiany w sposobie wystawiania paragonów, które wejdą w życie 1 stycznia, powinny je ucywilizować.

"Fakturę pan sobie życzy?" - to pytanie, bez którego dziś praktycznie nie da się zatankować samochodu. Polskę opanowała "fakturoza". Nasz kraj stał się bowiem krainą przedsiębiorców, którzy w koszty wpisują, co się da. Czasami aż do przesady – pisał kilka miesięcy temu mój redakcyjny kolega Jakub Ceglarz.

Od 1 stycznia 2020 r. odpowiedzi na pytania o wystawienie faktury częściej będą odmowne. Nie tylko na stacjach benzynowych. Wchodzi w życie bowiem zmiana przepisów, która nakazuje wpisać NIP kupującego na paragon, o ile w przyszłości ma stać się fakturą. Dziś nie jest to konieczne. I korzystają na tym cwaniacy.

Czytaj więcej: Podatki 2020. "Fakturkę?". Od początku roku duże zmiany dla przedsiębiorców

Podatki 2020. Dobra zmiana w VAT opóźniona. W pełni pojawi się w lipcu

Odkładana przez półtora roku dobra zmiana dla przedsiębiorców w 2020 r. wreszcie wejdzie w życie. Najpóźniej od lipca nie będą musieli dublować wysyłanych do skarbówki dokumentów - zniknie obowiązek wysyłki deklaracji VAT-7.

Miały zniknąć z końcem 2018 r., w połowie 2019 r. i z końcem 2019 r. Ostatecznie zaczną znikać w kwietniu 2020 r., by wszyscy mogli o nich zapomnieć na zawsze w lipcu. Deklaracje VAT-7 składane co miesiąc (lub co kwartał – red.) przez przedsiębiorców już dziś są nieco bezsensownym rozwiązaniem. Urzędnicy Ministerstwa Finansów wiedzą to doskonale i od kilkunastu miesięcy pracowali nad wykreśleniem wysyłki z obowiązków nałożonych na przedsiębiorców.

Czytaj więcej: Podatki 2020. Dobra zmiana w VAT opóźniona. W pełni pojawi się w lipcu